nr.39 – Trenerzy osiedlowi

 Trenerzy osiedlowi – zdobądźmy zainteresowanie dla tego pomysłu

Wielokrotnie sygnalizowany bywa problem braku pomysłów na wypełnienie wolnego czasu młodzieży, która bardzo często popołudnia spędza na zajęciach, które najogólniej mówiąc, nie przynoszą jej pożytku. Jednym ze sposobów na rozwiązanie tego problemu jest powołanie trenerów osiedlowych, którzy umożliwialiby młodzieży wejście w aktywny świat sportu. Czy taka inicjatywa przyjmie się w Rzeszowie?

Funkcjonowanie trenerów osiedlowych to inicjatywa, która już parę lat temu pojawiła się w niektórych miastach zachodniej Polski i świetnie się sprawdza. Dlatego, pomimo że tacy trenerzy trochę kosztują (szacuję, że jedno stanowisko ok. 15.000 za 6 miesięcy), warto to rozwiązanie wprowadzić również w Rzeszowie. Na czym rzecz polega?

Otóż w każdym większym osiedlu, jeśli nawet nie ma odrębnych boisk, to jest przynajmniej szkoła z minimalnym zapleczem sportowym. W naszym mieście praktycznie każda podstawówka posiada takie place, lepiej lub gorzej przystosowane do gry. Z drugiej strony, po zakończeniu zajęć szkolnych, sporo dzieci i młodzieży plącze się po osiedlach, nie umiejąc sensownie zorganizować sobie czasu, a jeszcze inni spędzają ten czas przed komputerami czy telewizorami. Ci pierwsi często stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa na osiedlach, a tym drugim grozi niedorozwój fizyczny i wady postawy. Dlatego oferta jakichś, chociaż minimalnie zorganizowanych, zajęć sportowych byłaby ze wszech miar pożyteczna.

Tu dygresja historyczna. Miałem pewnie z 10 lat, kiedy z kolegami borykaliśmy się z fundamentalnym problemem, gdzie grać w piłkę. Z jedynej łąki na osiedlu (wtedy tu były jeszcze łąki), przeganiali nas właściciele, no bo zadeptywaliśmy trawę. Z kolei szkoła, którą niedługo potem wybudowano (dzisiaj podstawówka nr 2) zamykała po południu swoje podwoje i żeby się dostać na boisko, trzeba było przechodzić przez ogrodzenie. Co i tak z reguły kończyło się awanturą, kiedy tylko funkcjonujący w szkole portier zorientował się, że znowu gramy. Po paru latach czasy się zmieniły i na tę szkolną trawę udawało się już wchodzić. Potem pojawiły się ogólnodostępne boiska w „Budowlance” i kiedy trafiłem do II liceum, dominowała tam koszykówka. Pamiętam z jakim zapałem uczestniczyliśmy w rozgrywkach międzyszkolnych. Ale ciągle było ich za mało.

Dzisiaj możemy to zorganizować znacznie lepiej. Mamy sporo boisk i możliwość zaangażowania przez Miasto osób – trenerów osiedlowych, którzy takie zajęcia na osiedlach by organizowali. Bazą dla nich mogłyby być właśnie szkoły, a źródłem pierwszych inspiracji animatorzy funkcjonujący przy Orlikach, którzy już mają jakieś doświadczenia w organizowaniu tego rodzaju zajęć i mogą się tą wiedzą podzielić. Nie bez znaczenia będzie wybór odpowiednich osób. Bowiem nie wystarczy tylko mieć odpowiednie kwalifikacje. Trzeba jeszcze trochę żyłki społecznikowskiej i zwyczajnej miłości do dzieciaków, którym czasami tej miłości w domach brakuje. Myślę, że powinno się także udać włączyć w tę działalność niektórych rodziców czy dziadków. Oni byliby wartościowym uzupełnieniem trenerów i mogliby świetnie wspierać ich w tej pracy.

Zastrzec muszę, że nie chodzi o konkurowanie ze zorganizowanymi i najczęściej płatnymi zajęciami różnych szkółek sportowych, gdzie ze zrozumiałych względów obowiązuje jakaś dyscyplina przychodzenia. Tu ma być tak, że przychodzi ten, kto akurat może i ma ochotę. Bez żadnych wstępnych zobowiązań. Naturalną koleją rzeczy z czasem mogą, a może nawet powinny wyłonić się z tego jakieś drużyny i w konsekwencji międzyosiedlowe rozgrywki w różnych dyscyplinach i różnych przedziałach wiekowych. Rozgrywki, które stanowiłyby dla ich uczestników pole zdrowej i radosnej rywalizacji.

Przygotowałem taki projekt zadania do budżetu obywatelskiego, zebrałem wymaganą liczbę podpisów i złożę go do przyszłorocznego budżetu obywatelskiego, licząc że uzyska on wystarczające poparcie Rzeszowian. Wszystkich proszę o jak najszersze propagowanie tego projektu.

W treści wniosku piszemy m.in., że trenerzy powinni działać od początku maja do końca października (6 miesięcy) od poniedziałku do piątku a w razie potrzeby także w soboty i niedziele, w godzinach od 14.00 do 20.00 (w jesieni krócej).

Póki co proponujemy usytuowanie trenerów w poniższych osiedlach/szkołach. Dla części z nich wskazujemy lokalizacje alternatywne, pozostawiając wybór lepiej zorientowanym pracownikom urzędu.

  1. Baranówka II i III – ZS3 (SP nr 22), ul. Ptasia lub SP nr 8, ul. Rudnickiego z możliwością wykorzystania boiska w parku Sybiraków.
  2. Krakowska Południe – Zespół Szkół nr 6 (SP nr 28), ul. Solarza 12.
  3. Nowe Miasto – SP nr 11, ul. Podwisłocze lub SP nr 23, ul. Pelczara.
  4. Osiedle Dąbrowskiego – Gimnazjum nr 6, ul. W. Pola lub SP nr 10, ul. Dominikańska.
  5. Osiedle Kmity – SP nr 16 oraz kompleks sportowy – Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w centrum osiedla.
  6. Osiedle Kotuli – kompleks sportowy na osiedlu.
  7. Osiedle Mieszka I – ZS nr 2 przy ul. Rejtana + boisko przy ul. Kustronia lub Gimnazjum nr 8, ul. Miodowa.
  8. Osiedle Paderewskiego – ZSP 6 (SP nr 27), ul. J. Paderewskiego.
  9. Osiedle Pobitno – SP nr 12, ul. J. Przybosia + boisko przy ul. Kurpiowskiej.
  10. Osiedle Sportowe – Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 3 (Gimnazjum nr 3 i LO nr VIII) oraz boiska Spółdzielni Zodiak przy ul. Chełmońskiego.
  11. Osiedle Tysiąclecia – SP nr 19, ul. P. Skargi.

To oczywiście nie wyklucza wprowadzenia takich trenerów również w miejscach przez nas we wniosku nie wymienionych, aby całe Miasto „pokryć” zakresem ich działalności.. Nic także nie stoi na przeszkodzie, żeby podobne działania podjąć już w tym roku. Choćby pilotażowo. Np. na osiedlu – nomen omen – Sportowym.

Andrzej Dec